Słowa, które mówimy do naszych dzieci, mogą mieć ogromny wpływ na ich samopoczucie emocjonalne i psychiczne. Możemy wpaść w pułapkę wspólnych zwrotów lub nawyków, ale ważne jest, aby zdawać sobie sprawę z wpływu, jaki mogą mieć nasze słowa. Trwa ładowanie... Rodzina Relacje z dziećmi Rzeczy, których twoje dziecko nie musi wiedzieć 1 z 9O tym lepiej dziecku nie mówić Dobry kontakt z dzieckiem, to podstawa wychowania. Warto jak najwięcej rozmawiać ze swoją pociechą, ponieważ buduje to zaufanie oraz poczucie bezpieczeństwa. Jednak są kwestie, o których lepiej nie wspominać dziecku. Czy wiesz, jakie? Artykuł zweryfikowany przez eksperta: Mgr Katarzyna Sadowska Psycholog i psychoterapeuta. Polecane dla Ciebie Komentarze Szczęśliwie skończyła się już epoka padania na kolana przy najniższych półkach działu Sztuka i przetrząsania ich zawartości od kieszonkowego albumu z Klimtem do „Nauki makramy w Kojarzycie te pytania z wywiadów np. z aktorami czy innymi osobami publicznymi o to, co powiedziałyby sobie powiedzmy dziesięć lat temu? Postanowiłam spisać te rzeczy, takie trochę ,,mindfulness w pigułce’’. Dodam, że chyba wszystkie te rzeczy uświadomiłam sobie na przestrzeni zaledwie ostatnich dwóch lat. ŚWIAT UMYSŁU Większość życia żyłam jak niemal wszyscy – w nieświadomości tego, co teraz uznaję za tak istotne. Interesował mnie i pociągał wyłącznie świat umysłu i wiedzy. Czyjąś wartość oceniałam w dużej mierze przez pryzmat jego inteligencji i właśnie wiedzy. Nie zdobytych tytułów naukowych, czy skończonych studiów, ale intelektu. Ufałam argumentom naukowym, badaniom medycznym. Kiedy było mi źle szłam do terapeuty, żeby omówić z nim moje bolączki i znaleźć ich medyczne wytłumaczenie. Na takie spotkania chodziłam przygotowana niczym do egzaminu z psychologii, niemalże cytując podręczniki. Przełomem w odkryciu tego, o co tak naprawdę chodzi, żeby w życiu było nam dobrze, było natknięcie się na jogę kundalini. Fot. Witold Ancerowicz Moje serce zawsze było otwarte na świat duchowości, zraziłam się jednak do niego przynajmniej dwukrotnie. Widocznie nie byłam wtedy gotowa, a jak to się mówi: ,,Nauczyciel się pojawia, kiedy uczeń jest gotowy”. Zawsze jednak czułam, że jesteśmy ,,czymś więcej’’ niż fizycznym ciałem i naszymi myślami. PRZEKONANIA Jestem trochę zła, że nikt wcześniej nie powiedział mi o tym, że istnieje coś takiego jak przekonania, nabywane w czasie kształtowania się naszej osobowości. Uważa się, że do siódmego roku życia dziecko uczy się świata i życia najintensywniej. To wtedy kształtuje się światopogląd i nawyki. Fascynujące jest to z jaką łatwością uczymy się wtedy mówić, niekiedy nawet w dwóch językach, pływać, jeździć na rowerze. Z taką samą łatwością chłoniemy też wtedy z otoczenia schematy zachowań, reakcji, a one wywołują w nas określone emocje. Na podstawie reakcji otoczenia na temat naszego zachowania, które powodują w nas dyskomfort, bądź przeciwnie, entuzjazm, opracowujemy strategię działania lub uciekania, od tego, co dla nas niewygodne i bolesne. Programujemy się i na tym programie ,,jedziemy’’ przez całe życie. Chyba, że postanowimy zmienić program, który nam nie służy. CIAŁO I ENERGIA Gdybym mogła się cofnąć tę parę lat wstecz i poprosić moją panią psychoterapeutkę, żeby z pozycji autorytetu naukowego – wtedy tylko taki się dla mnie liczył – powiedziała mi, że kontakt z ciałem ma najistotniejsze znaczenie… ,,Gdzie czujesz to w ciele?’’ – jak mnie wkurzało to pytanie! Co to ma za znaczenie? Nigdzie. Przejdźmy dalej do omówienia tego, co właśnie wyczytałam w kolejnym podręczniku. STOP. Naprawdę rozumiem, że czasem możemy nic nie czuć w ciele, co więcej, rozumiem, że nie zawsze są warunki do tego, żeby z tym ciałem się skontaktować i dać sobie przestrzeń i czas na ten kontakt, ale teraz wiem, że to naprawdę najistotniejsze. W ciele zakorzeniają się wszystkie nasze przeżycia, najsilniejsze emocje. Jak wiele dzieciaków przed klasówką boli czy ściska brzuch i jak wielu z nas nadal mdli przed ważnym wystąpieniem w pracy. Jak wielu nam kołacze serce, ilu doświadcza duszności, potliwości czy drżenia rąk? To wszystko reakcje CIAŁA, które ja chciałam bagatelizować. Praktyka jogi kundalini odmieniła moje patrzenie na ciało, które poprzez różne, często przedziwne ćwiczenia wprowadzamy w ruch pobudzając energię. A przecież nie jesteśmy niczym innym jak energią, która oddziałuje i reaguje na inne energie. To właśnie dlatego przydarzają nam się w życiu najczęściej sytuacje z podobnego paradygmatu, bo z takimi właśnie rezonuje nasza energia. I przegadywaniem, pracą z umysłem, nie da się niczego zmienić. Dopiero, kiedy uznałam, że umysł nie jest moim sprzymierzeńcem, tylko bez przerwy nas sabotuje, zamiast wspierać, chce podążać znanymi, szkodliwymi dla nas najczęściej schematami, dlatego tak ciężko nam zmienić przyzwyczajenia, wszystko zaczęło się zmieniać. Zobaczyłam inną perspektywę. Fot. Witold Ancerowicz Na jodze kundalini kontakt z ciałem dzieje się zupełnie naturalnie. Trochę śpiewamy mantry, które same w sobie podnoszą nasze wibracje (odsyłam do mojej najpiękniejszej nauczycielki, przewodniczki duchowej po tych newralgicznych tematach – Agnieszki Maciąg – w jej książkach i na blogu przeczytacie o tym więcej), trochę ćwiczymy, praktykujemy z oddechem – to wszystko mimowolnie wprawia nas w stan, w którym na chwilę udaje się uciec od kołowrotka myśli. Wtedy pojawia się przestrzeń na doświadczanie, na obserwacje, na zauważenie, że NIE JESTEŚMY NASZYMI MYŚLAMI. Jesteśmy duszą, sercem, miłością. Wtedy też pojawia się np. przestrzeń na spotkanie z wewnętrznym dzieckiem. Dodam jeszcze, że jeśli boisz się jogi, słyszałam przepiękne zdanie: ,,Joga zaczyna się od tego, że stajesz prosto i oddychasz”. Naprawdę, nie trzeba zwijać się w precel i stać na rękach, żeby być joginem. Poza tym dopiero teraz rozumiem, dlaczego tak wiele osób radzi się ruszać w celach terapeutycznych – biegać, pływać, ćwiczyć na siłowni. Raz, że wtedy podnosi się w naszym mózgu hormon szczęścia, dwa że myśli zostają w tle, a nasza uwaga jest tu i teraz, a przecież umysł ma tendencję do wybiegania w przyszłość naprzemiennie z rozpamiętywaniem przeszłości, co wierz mi, nie ma najmniejszego sensu. Polecam książkę ,,Potęga teraźniejszości” – trochę ciężko się ją czyta, ale pomaga zakotwiczyć przekonanie, jak ważna jest obecna chwila. Najzwyczajniej w świecie – jutra przecież może już nie być… WEWNĘTRZNE DZIECKO To kolejny temat, na myśl którego robiłam skwaszoną minę, kiedy pojawiał się na terapii. Po co mam się z nim spotykać, rozmawiać, przytulać je? Przecież jestem już dorosła. Omówmy moje bieżące problemy, wątpliwości, a nie będziemy się bawić w jakąś dziecinadę i wyobrażać sobie spotkanie z samym sobą z dzieciństwa. Tak jak wspomniałam wcześniej, z marszu, w gabinecie terapeuty może być trudno skoncentrować się na tak delikatnych tematach, dopiero na kundalini, podczas dedykowanej temu praktyce stało się to dla mnie możliwe. Joga mocno relaksuje. Osobom mającym dużo napięć i problemów ze snem polecam medytacje (wystarczy wybrać jakąś na YouTube) i jogę nidrę, którą uznaje się za najbardziej leczniczą, a podczas jej praktyki wyłącznie leżymy. Widzisz, to wcale nie chodzi o żadne skomplikowane ćwiczenia. Podczas nidry wprowadzasz się w stan bardzo głębokiego relaksu, podczas którego regenerują się twoje komórki. Twój organizm się uzdrawia! No dobrze, ale po co mamy spotykać się z wewnętrznym dzieckiem? Większość z nas w dzieciństwie doświadczyła dyskomfortu z jakiegoś powodu. Czuła np. lęk – o byt, o przyszłość, bała się co będzie po rozstaniu rodziców, bała się, że się zgubi – części tych lęków umysłowo nawet nie pamiętamy, ale tu znowu powtórzę – ciało to wszystko pamięta. Część z nas ma za sobą traumatyczne przeżycia związane z przemocą, alkoholizmem w rodzinie czy utratą bliskich. To wszystko wypieramy z siebie, żeby móc dalej ,,normalnie funkcjonować’’ lub wiecznie rozpamiętujemy, nie umiejąc sobie z tym poradzić. Wchodzimy w beznadziejne związki (bo przecież nasza niska energia przyciąga podobną, niską) lub wpadamy w nałogi. Czy nie warto zamiast tego spotkać się z 5-cio, 10-cio czy 15-nastoletnią wersją siebie i okazać jej wsparcie i zrozumienie? Wysłuchać tego, jak się boi, tego co myśli o świecie i bliskich i dać jej ukochanie i wsparcie. Powiedzieć, że jest wartościowe, takie jakie jest, inaczej nie przyszłoby na ten świat. Naprawdę warto. Fot. Witold Ancerowicz Inna z moich ukochanych nauczycielek, Maya Ori, mówi o tym, że często przemawiają przez nas małe dziewczynki (pracuje z kobietami). Zwróć uwagę, jak wielki wpływ przepracowanie tych traum (większych bądź z dzisiejszego punktu widzenia zupełnie błahych) ma na nasze dzisiejsze życie i związki. Zaniedbane, niewidziane przez rodziców wewnętrzne dziecko, szukające atencji, przepełnione bólem, próbuje wymusić coś na partnerze, a przecież nie tędy droga do zdrowej relacji. Przecież chcemy budować dojrzałe związki. Chcemy czuć się lekko, czuć, że świat jest bezpieczny i stoi przed nami otworem, że możemy się realizować. Jeszcze jedna bardzo ważna kwestia – ufaj sobie. Nie ufaj opiniom kogokolwiek na temat twoich wyborów, związków, upodobań, nie porównuj się. Ufaj sobie! Jesteś bezcenną duszą, która pojawiła się na tym świecie, żeby doświadczać i podążać za swoją intuicją! Znajdź czas na zabawę – w ten sposób też stworzysz przestrzeń na spotkanie z wewnętrznym dzieckiem. Bądź twórczy, kreatywny, spontaniczny, czasem infantylny. Nie kontroluj się. Ja właśnie za to kocham kundalini – np. za taniec Shivy, zupełnie bezładny, w którym puszczamy kontrolę i nie zastanawiamy się, co myślą o nas inni. Lubię też przeciągać się po praktyce w sali pełnej ludzi, czując, że mogę być swobodna i że jestem niczym przedszkolak w tych swoich legginsikach i koszulce, leżąc na macie. SŁOWA MAJĄ MOC Słowa i myśli mają moc. To one kształtują naszą rzeczywistość. To nie banał, ale znaczący punkt w budowaniu szczęśliwego życia. Zadbaj o swoją energię i pamiętaj, że to myśli ją wytwarzają – nie marnuj jej na plotkowanie czy zastanawianie się, dlaczego twój były partner postąpił w dany sposób. Tę energię spożytkuj bardziej wartościowo. Nie oceniaj innych, nie skarż się na swojego partnera. Zamiast tego pomyśl albo zapisz to, za co jesteś wdzięczny. Jeśli masz ,,doła’’, zamiast żalić się znajomym i słuchać depresyjnych piosenek, poskacz z podniesionymi rękami. Nasz mózg sczyta to jako radość, euforię – przechytrzysz go i zrobi ci się lepiej. To na czym skupiasz swoją uwagę rośnie – w świecie rozwoju osobistego i duchowego, to zdanie będziesz słyszał na każdym kroku. Dlatego wybieraj myśli, które cię wspierają. Jeśli pojawia się coś negatywnego, zatrzymaj się i pomyśl o czymś przyjemnym. Postaraj się to poczuć – właśnie wtedy przechytrzysz umysł, tak jak przy podskokach. On czyta to jako stan tożsamy z Tobą i będzie dążył do podobnych sytuacji. Podobne przyciąga podobne – tak działa prawo przyciągania. Koniecznie przeczytaj ,,Siłę” albo ,,Sekret”. Słyszałeś o słynnym eksperymencie z wodą dr Emoto? Kiedy mówiono do zamrożonej, destylowanej wody ,,kocham cię’’, układała się w piękne, regularne formy, a kiedy mówiono w jej kierunku ,,f*ck you’’ rozpadała się w ohydny sposób. Jesteśmy w 70% złożeni z wody, dlatego dbaj o to, żeby karmić się pozytywnymi myślami i słowami, żeby twoja wewnętrzna woda była najpiękniejszym źródłem. Ja zrezygnowałam z oglądania wiadomości i brutalnych filmów – dzięki temu nie bodźcuję się treściami przesyconymi lękiem. WIZUALIZACJA I CZUCIE Żeby dobrze nastroić umysł wspaniałym narzędziem jest wizualizacja. Polecam Ci spisać sobie wizję wymarzonego dnia lub życia w czasie teraźniejszym i czytać to najczęściej jak możesz. Staraj się odczuwać tę wizję wszystkimi zmysłami. Czuj zapach porannej kawy w wymarzonej kuchni, słysz śmiech dzieci bawiących się w swoim pokoju czy wiatr we włosach i na twarzy podczas boskich wakacji. Gdy odczuwamy pozytywne emocje zmienia się chemia w naszym mózgu, wyzwalają się hormony szczęścia i przeprogramowujemy się, przechytrzając umysł przyzwyczajony do ciągłego martwienia się o przyszłość czy narzekania. Jak najczęściej wyzwalaj w sobie uczucie radości, szczęścia, wzruszenia – wszelkich pozytywnych emocji. Z wizualizacji korzystamy także podczas praktyki jogi nidry. W stanie głębokiego relaksu dzieje się to harmonijnie i płynnie, ponieważ są wtedy ku temu najkorzystniejsze warunki. Ważne jest, żeby przyszłość widzieć w swojej wizji, jako coś, co już się dokonało i jednocześnie odczuwać za to wdzięczność – to istotny trick, bo znowu – podobne przyciągnie podobne. Udowodniono, że dla mózgu nie istnieje różnica pomiędzy tym, czy coś się dokonało, czy tylko wyobraziliśmy to sobie. Jeśli targają tobą lęki – poszukaj kotwicy i przypomnij sobie coś, co przyjemnie Ci się kojarzy i skoncentruj na tym swoją uwagę. Przekieruj myśli na inny tor. Żebyś dobrze mnie zrozumiał – mam na myśli wyłącznie niepotrzebne, natrętne schematy myślowe, a nie realne problemy czy traumy. Tym trzeba zrobić miejsce w sercu, przyjąć je, przeżyć, zaakceptować i pozwolić im przetransformować się we wzmacniające Cię światło. Pomocna w tym będzie teoria Berta Hellingera. Świetne treści na ten temat znajdziesz na Facebookowym profilu Wojtka Jarczewskiego. MIŁOŚĆ VERSUS LĘK Wybieram miłość. Duchowi nauczyciele, jak Osho czy Anthony de Mello, uważają że istnieje wyłącznie miłość i lęk. Kiedy zaczynałam medytować (były to medytacje prowadzone), na końcu praktyki prowadząca zachęcała do odczuwania miłości do siebie, do osób w danym pomieszczeniu, kraju, do planety. Myślałam sobie: ,,hola hola, no już wystarczy tej miłości”. Przesyłałam ją sobie, rodzinie, ukochanemu. Utożsamiałam miłość z czymś, co mogę czuć do kogoś, a nie z szerszym pojęciem, jakąś energią. Czym jest pole miłości pomogła mi uświadomić sobie medytacja przestrzeni serca Moniki Burzyńskiej (zachęcam też do zgłębienia tematu koherencji serca). Fot. Witold Ancerowicz Myślę, że doświadczając jej łatwiej będzie Ci zrozumieć, o co w tym chodzi. A idzie o to, że miłość to pole, wibracja, którą emanujemy z naszego serca w kierunku świata i wszystkich istot. Poprzez poświęcenie uwagi przestrzeni serca, odczuwanie pozytywnych uczuć, takich jak wdzięczność, wzruszenie, współczucie, wybaczenie czy radość, podnosi się nasza wibracja i jesteśmy w stanie wnieść więcej do świata. Dać innym więcej czułości, uwagi, troski lub po prostu obecności. Ta wibracja, jak twierdzą badacze jest lecznicza, wpływa uzdrawiająco na nas i na otoczenie. Świetna psycholożka, Klaudia Pingot za Heart Math Institute podaje, że serce wytwarza pole elektromagnetyczne, które emituje na kilka metrów. Ja wierzę tym argumentom – dzięki temu łatwiej jest mi stosować praktyki, o których piszę. Wybieram teorie, które mnie wspierają, a nie sieją lęk i niepokój. Jakiś czas temu usłyszałam o praktyce, którą chętnie stosuję, polegającą na przesyłaniu błogosławieństw przechodzącym obok ludziom – życzeniu im w myślach zdrowia czy pomyślnego dnia. To wspaniały sposób na generowanie pozytywnego ładunku energetycznego. Wybieramy w ten sposób miłość zamiast lęku pod postacią np. natrętnych myśli o negatywnych wydarzeniach. Wspomniałam o medytacji – jeśli obawiasz się, że nie wygrasz z gonitwą myśli, korzystaj z medytacji prowadzonych, których mnóstwo znajdziesz na YouTube – nie musisz siedzieć i próbować nie myśleć. Podczas prowadzonej medytacji dzieje się to wszystko, o czym piszę – generujesz pozytywne uczucia i podnosisz swoje wibracje czyli uzdrawiasz się na wielu poziomach. O ZWIĄZKACH Większość z nas pragnie żyć w relacjach partnerskich, wielu chce założyć rodzinę i mieć dzieci. Szkoda, że nikt nie uczy nas, jak ,,powinien’’ wyglądać udany związek. Fajnie przedstawił to w filmie ,,7 uczuć” Marek Koterski. Reżyser zwrócił uwagę, że w szkole uczymy się całej masy nieprzydatnych rzeczy, za to nie mówi się nam niczego o relacjach czy emocjach. W dzieciństwie napatrzyliśmy się niejednokrotnie na ,,ciche dni’’ czy fochy pomiędzy rodzicami, czasem na odgrywanie się na sobie nawzajem, lekceważenie, wymuszanie, manipulowanie, a przecież to nie ma nic wspólnego z wartościową relacją. To, że miłość do siebie jest najważniejsza, na pewno słyszałeś wielokrotnie. To postawa – kochaj siebie i swoje życie, pracuj nad polem serca, a dopiero wtedy Twoje życie może ubogacić osoba, z którą będziesz chciał stworzyć związek i obdarować miłością. Kiedy będziesz pracować z przestrzenią serca, staniesz się przepełniony empatią i zrozumieniem dla niej, a także szacunkiem i świadomością, że ta osoba nie należy do ciebie i nie jest ci niczego winna. Inspiruj, chwal, doceniaj, zamiast karcić, wytykać błędy i wymuszać pewne zachowania. Wierz mi, że pracując z przestrzenią serca, to wszystko stanie się dla ciebie naturalne. Jeszcze jedna cenna nauka od coach Mai Ori – ilekroć chcesz udowodnić partnerowi lub komukolwiek swoją rację, zastanów się, czy wolisz być szczęśliwa czy mieć rację. Życie jest zbyt krótkie, żeby tracić czas na spieranie się o błahostki. KOBIETY MAJĄ MOC Jeśli jesteś kobietą, wiedz, że masz niezwykłą moc. To Ty jesteś portalem przez który mężczyzna łączy się z tą ,,energią kosmosu, wszechświata’’. W tekstach Maciąg znajdziesz o tym więcej informacji. Pamiętaj, nigdy nie próbuj zmienić jego! To nie wyjdzie. Zmieniaj siebie, a zmiana w nim dokona się przy okazji. ,,Ja nie wierzę w cuda, ja na nich polegam” – mówił Yogi Bhajan, mistrz Jogi Kundalini. Czyż nie rozkosznie jest otworzyć się na taką perspektywę? Fot. Witold Ancerowicz Róża Augustyniak – pracuje jako stylistka, dba o wizerunek osób publicznych i indywidualnych klientów. Przygotowuje kostiumy na potrzeby produkcji reklamowych i telewizyjnych. Na co dzień pasjonatka włoskiego la dolce vita i jogi kundalini. Porady modowe znajdziesz na jej kanale YouTube i Instagramie:

Mądre zakazy wpływają na rozwój moralny malucha, który zaczyna z małego egocentryka zmieniać się w zdolnego do wczuwania się w stany innych człowieka. Pomoc w zrozumieniu szkrabowi, że pewnych rzeczy nie wolno robić ze względu na dobro innych i dbałość o relacje z ludźmi to przede wszystkim zadanie dla rodziców. 2. Rozsądne

Piszę do Was, bo wiem, że czytają Was kobiety. Nie chodzi mi o to, żeby się usprawiedliwiać, żeby wybielać facetów, ale chciałbym, żeby kobiety też coś zrozumiały. Zdradziłem żonę. Tak. Byliśmy małżeństwem 18 lat. Trójka dzieci, już nastoletnich. Praca, dom na kredyt, wakacje co roku. Zwykłe, normalne życie. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że zaczęliśmy się zupełnie rozmijać. Szczerze, nawet nie wiem, kiedy to nastąpiło. Dzieci zabierały nam masę czasu, wokół nich kręcił się cały nasz dzień. Wszystkie rozmowy sprowadzały się do tego, co z dziećmi, jak się czują, co zrobiły, czego się nauczyły, czym wkurzyły. Myślę, że długo nam to w ogóle nie przeszkadzało. Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy dzieci stały się starsze. Niby nadal przysparzają kłopotów, zmartwień i radości, ale też ma się coraz więcej czas dla siebie. Szkoda, że nie dla siebie nawzajem. Zdrada nie tylko przez łóżko. Istnieje 5 typów niewierności w związku, które mogą być równie bolesne Moja żona miała fioła na punkcie sprzątania. Zawsze musiało być czysto, jakby od tego zależało nasze życie. Na nic zdały się tłumaczenia, że można czasami odpuścić. Na próby żartu się obrażała. Potrafiła zrobić awanturę, gdy po powrocie do domu z wyjazdu służbowego kurze nie były wytarte. Wiecznie powtarzała, że wszystko jest na jej głowie. Można to ignorować, nie zwracać uwagi, robić swoje, ale ile można wytrzymać? Pracowałem, zajmowałem się dziećmi, gotowałem. Jasne, nikt nie jest idealny i zdaję sobie sprawę ze swoich braków, ale kiedy jest się w związku wiecznie krytykowanym, gdy druga strona jest wiecznie niezadowolona, to naprawdę przychodzi moment, kiedy wszystkiego się odechciewa. Tak, wiem, powinienem walczyć, rozmawiać, tłumaczyć. Gdyby to było takie proste, gdyby to każdy z nas potrafił, to pewnie do zdrad i rozwodów by nie dochodziło. Bardzo długo próbowałem to sobie tłumaczyć, przeczekać, zająć się swoimi sprawami. Pracą, bieganiem, kolejnymi wyzwaniami, byleby nie dusić się w związku, w którym nie czułem się komfortowo. Słyszałem: „znowu tego nie zrobiłeś…”, „na ciebie nigdy nie można liczyć”, „ty to zawsze…”. Ja wyskakiwałem z kwiatami, z propozycjami wyjścia do kina, teatru, na kolację. Przez chwilę było dobrze, a później ona znowu wracała do swojej mantry. Przychodzi taki moment, że już nie wiesz, co masz robić, żeby było dobrze. Dla niej wszystko jest do dupy. Gdy jej kiedyś powiedziałem, że nie pamiętam, kiedy usłyszałem od niej coś miłego, obruszyła się i oczywiście przestała odzywać. Więc ja przestawałem się starać. Nie chciało mi się, przyznaję. Myślę, że faktycznie – my faceci, jesteśmy prostszej konstrukcji niż kobiety, mniej rzeczy sobie komplikujemy. Nie analizujemy przeszłości, tylko idziemy do przodu. Jak jest konflikt, chcemy jak najszybciej go rozwiązać, a nie rozmawiać o nim dniami i nocami, bo ile można gadać, trzeba działać. Taką mamy naturę i pewnie tym różnimy się od was – kobiet. I seks. Zastanawiałem się, że jak to jest, że po 20 latach związku muszę się prosić o seks. Ile muszę się nachodzić, by spłynęła na mnie fala pożądania mojej żony. Nie spływała, przez ostatnich kilka lat naszego małżeństwa miałem wrażenie, że dla niej jest to jedynie spełnianiem obowiązku. Bywało, że się nakręcała, że chciała więcej, ale to nie trwało długo. A przecież ja mam 40 lat, jestem facetem. I nie chodzi mi o to, że mam swoje potrzeby, które ona powinna spełniać. Chodzi o bliskość, intymność, o to, bym i ja poczuł się dobrze, w tym związku, a nie odpychany we wszystkich jego obszarach. Mówiłem, próbowałem tłumaczyć, efekt zawsze był ten sam – foch. Zacząłem się w pewnym momencie zastanawiać, czy ona po prostu kogoś nie ma. Niczego nie znalazłem. Za to sam wpadłem. Była koleżanką z pracy. Spotykaliśmy się w firmowej kuchni, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Ona też biegała, mieliśmy więc sporo wspólnych tematów do rozmów. Pisaliśmy do siebie po pracy. Ona wysłała mi zdjęcia ze swoich tras biegowych, czasami do niej dzwoniłem biegając wieczorem. Czy flirtowaliśmy? Pewnie tak, choć nie wiem, kiedy wymknęło się to poza bezpieczne ramy. Czułem się w końcu jak facet, ktoś, kto wzbudza zainteresowanie, kto dla drugiej osoby jest ciekawy, a nie postrzegany tylko przez pryzmat umytej podłogi i wytartych kurzy. Wspólnie wyjechaliśmy na festiwal biegowy. Kilka drinków po biegu, endorfiny, energia. Mieliśmy dwa osobne pokoje, ale wylądowaliśmy w jednym. Poszło. Stało się. I wiecie co, nie żałowałem. Poczułem ulgę, że nadal jestem facetem, że mogę podobać się innym kobietom, że ktoś może chcieć mnie dotknąć, całować, śmiać się ze mną, nie odsuwa się, tylko przytula podczas snu. Żona? Poczucie winy kazało mi uciekać od niej jak najdalej. Ona nie zwracała uwagi, że zasypiam na kanapie, jakby też jej to pasowało. Wracałem później, próbując naciągnąć czas do granic wytrzymałości, by spotkać się z moją kochanką. Klasyk. Wyjazdy służbowe, biegowe. Wiadomo, że nie dało się tego ciągnąć w nieskończoność. Gdy pewnego dnia żona spytała: „masz kogoś?”, nawet nie miałem siły kłamać. I wiecie, nawet jej tłumaczyć, dlaczego tak się stało. Byłem najgorszym świnią, chamem, ch*jem. Niewdzięcznikiem. Wyrodnym ojcem – to zabolało, bo akurat dzieci nigdy nie zaniedbałem i nie robiłem tego przeciwko nim. Zresztą nie robiłem przeciwko nikomu. Wypełniłem pustkę. Tak, facet, który zdradza zasługuje na wieczne potępienie. Nikt go nie pyta, co się stało, dlaczego. Nikt nie chce wysłuchać. Bo i tak w efekcie jest egoistą myślącym tylko rozporkiem. Dlaczego to piszę? Żebyście drogie panie zastanowiły się nad swoim związkiem, nad waszymi relacjami z partnerem, nim będzie za późno, nim on tego, czego od was nie dostaje, nie znajdzie, gdzie indziej. Zróbcie rachunek sumienia. Czy to wy w tym związku jesteście aż takie idealne? 8 rzeczy gorszych dla związku niż zdrada Powiedz Michaelowi, co czujesz, ale słowami, a nie pięściami". 4. W pierwszej klasie szkoły średniej mam ucznia, który pochodzi z patologicznej rodziny. Trudno jest mi wykazać zrozumienie, kiedy mówi: „Nienawidzę cię" albo „Jesteś podła" czy też używa wulgarnych słów, których nawet nie powtórzę. Nigdy nie wiem, j a k To, co mówię, rezonuję w drugim człowieku. W dziecku niemal natychmiast. Nieraz doświadczyłam, jak moje słowa przyczyniają się do zmiany zachowania, postawy moich córek. Znam słowa, które wzmacniają poczucie wartości, budują relacje, podtrzymują kontakt, i znam słowa, które ten kontakt zrywają. Uwaga! Reklama do czytania Życie seksualne rodziców Zacznij świadomie budować swoją relację z partnerem Jak zrozumieć się w rodzinie Jak dostrzec potrzeby innych i być wysłuchanym Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli Pogrupowałam je, choć mam świadomość, że wszystko zależy od kontekstu, w jakim zostają użyte. Pochwała: jestem z ciebie dumnazuch dziewczynkabrawo, nikt tak jak ty nie skaczeale z ciebie dzielny chłopiecpięknie narysowałeśładnie zjadłeś Motywacja zewnętrzna: dasz radę, jeśli nie ty, to ktomusisz się jeszcze bardziej postaraćjeszcze tylko 500 metrów i czeka na ciebie nagrodapopatrz, ile możesz zyskać, jeśli…jesteś najlepszy Upomnienie/osąd/nagana: jak mogłeś postąpić tak bezmyślnieile razy mam ci powtarzaćco się z tobą dziejeprzestań wreszcienatychmiast się uspokójnie wolno tak robićco ty sobie wyobrażałeś, że…o nic nie można cię poprosić, bo ciągle mówisz „nie” i „nie” Etykiety: leńjesteś kłamcąale z ciebie niejadektaka grzeczna dziewczynkajesteś najpiękniejszamój bohaternie bądź taki uparciuch Porównania: Kasia już zna tabliczkę mnożenia, a jest od ciebie młodszakiedy nauczysz się wiązać buty? Masz już 6 latinne dzieci w twoim wieku same się ubierającały tatuś, taki sam bałaganiarz Wykorzystanie relacji: będzie mi przykro, jeśli tak postąpiszi jeszcze łyżka za mamusie, i za tatusia, i za babcię…mamusia tak ładnie prosizrób to dla mnieto twoja wina Uwaga! Reklama do czytania Życie seksualne rodziców Wasz związek jest dla dziecka modelem. Buduj autentyczną relację. Cud rodzicielstwa Rodzicielstwo to nasza życiowa misja. Słuchajmy dzieci! Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli Dlaczego wszystko to zrywa relacje? Ponieważ narusza integralność dziecka, przekracza jego granice, nie daje mu przestrzeni na dokonywanie wyborów, zmusza do niechcianego posłuszeństwa lub buntu, też niechcianego. Dzieci, które słyszą takie słowa, przestają sobie ufać. Niestety dorosłym też rzadko ufają. Stają się bezsilne, co może przybrać formę bierności w działaniu, wycofania się z grupy. Takie dzieci wyglądają na przestraszone, nieśmiałe. Łatwo wpadają w płacz. Są bojaźliwe. Na niektóre dzieci krytyka, etykietowanie czy osądzanie działają jak przysłowiowa czerwona płachta na byka. Dorośli spotykając takie dzieci twierdzą, że one „uwielbiają walczyć”, bo krzyczą, kopią, biją, używają nieprzyzwoitych słów. Takie dzieci wyglądają na zadziorne, hałaśliwe, agresywne, czasem wulgarne. Warto pamiętać, że to, co mówimy do dzieci naprawdę ma znaczenie. Bez względu na to, czy nasze słowa zawierają takie komplementy jak: jesteś piękna, cudownie śpiewasz, to twoja najlepsza praca, odważny chłopiec… czy też pełne są pretensji: jak mogłeś, tak się nie robi, jesteś nieodpowiedzialny, niegrzeczna dziewczynka…, mają wpływ na to, co dzieci myślą o sobie. Kształtują ich obraz świata. Wpływają na ich zachowanie. Pokazują jak traktować drugiego, młodszego, słabszego. Uczą, jak rozwiązywać pojawiające się problemy. Co zatem mówić do dzieci i jak mówić? Zamiast pochwały Zamiast pochwały opartej na przymiotnikach lepiej wyrazić uznanie, czyli podziękować za jakiś konkretny czyn, który zaspokoił jakąś naszą potrzebę. Może więc tak: dziękuję, że pomogłeś mi posprzątać po obiedzie, bo lubię kiedy razem coś robimy. Albo: kiedy usłyszałam, że stanąłeś w obronie młodszego kolegi, byłam naprawdę poruszona, bo chciałabym, żeby ludzie czuli się bezpiecznie. Myślę, że dzięki temu, co zrobiłeś, ten chłopiec poczuł się bezpiecznie. Zamiast osądów W miejsce osądów, etykietowania, krytykowania proponuję posługiwanie się językiem osobistym, który tak dobrze jest znany dzieciom i choćby dlatego jest przez dzieci słyszany. Chcę/nie chcę, lubię/nie lubię, podoba mi się/nie podoba mi się. Zamiast: jak mogłeś uderzyć brata,można powiedzieć: chcę, żebyście bawili się tak, by żadnemu z was nie działa się krzywda bo nie chcę, żebyś bił brata. Zamiast: jesteś kłamcą, lepiej powiedzieć: chciałabym usłyszeć, jak to wyglądało z twojego punktu widzenia. Zamiast porównań Kiedy porównujemy dzieci do siebie lub nadajemy im etykiety, to nie tylko zrywamy kontakt, ale i tworzymy dwubiegunowy świat, w którym ja jestem mądra, a ty głupi. W takim świecie trudniej wchodzi się w relacje, bo ten drugi nie zasługuje na przyjaźń ze mną lub ja nie jestem wystarczająco dobry, by należeć do tej paczki. Przestaniemy porównywać, gdy będziemy patrzeć wyłącznie na nasze dziecko, a patrząc będziemy widzieć niepowtarzalny, wyjątkowy egzemplarz. Jeśli chcesz, żeby twój 8-latek umiał już tabliczkę mnożenia zapytaj: Chciałbyś mojej pomocy w nauce mnożenia? Jeśli chciałabyś, by dziecko samodzielnie myło zęby powiedz: Chodź, pokażę ci jak szczotkować zęby, żeby pozbyć się resztek jedzenia. A jeśli się nie uda? 4 kroki Porozumienia bez Przemocy na pewno nie zawiodą, gdy wyjdą z naszych ust słowa, które nie pochodzą z serca. Zawsze wtedy możemy przecież powiedzieć tak: Przepraszam. Zrobiło mi się strasznie smutno (uczucie), gdy usłyszałam jak mówię do ciebie, że jesteś leniem i bałaganiarzem (obserwacja), bo chciałabym nie osądzać (potrzeba). Następnym razem, gdy będę zdenerwowana najpierw policzę do 10, a potem otworzę buzię (prośba).

Kusi, aby z czystej ciekawości podzielić się z kolegą informacjami o zarobkach, ale jak tylko to zrobisz, już nigdy nie będziecie patrzyć na siebie w ten sam sposób. 5. Co robisz na Facebooku

Długa lista, chociaż jeszcze niepełna. W związku z tym, że powstały już dwa wpisy o tym, czego do dzieci nie mówić (część pierwsza i część druga), nadeszła najwyższa pora na listę rzeczy, które warto mówić do dzieci. Oto one: 1. Jesteś ważny Każdy jest ważny. Im wcześniej zaczniemy mówić to naszym dzieciom, tym szybciej uda im się w to uwierzyć. 2. Co o tym myślisz? To pytanie ma podobną funkcję jak punkt pierwszy. Ono też pomaga poczuć się dzieciom ważnymi. Pytanie dzieci o ich zdanie powoduje, że czują się ważne. 3. Dziękuję, proszę, przepraszam Przykład musi płynąć z góry. Jeśli my będziemy używać tych słów, w stosunku do dzieci, będą one dla nich naturalne. 4. Musisz być z siebie dumny Najlepiej zamiast „jestem z ciebie dumny”, które powoduje, że dzieci zaczynają robić coś tylko po to, aby otrzymać pochwały. 5. Jak to zrobiłeś? Pytania otwarte pomagają nie tylko nam lepiej poznać dziecko, ale też pomagają dziecku lepiej poznać samego siebie. 6. Jestem po twojej stronie Zawsze. Bezwarunkowo. Dziecko powinno mieć tego świadomość. 7. Zawsze możesz powiedzieć nie Pisałem już o tym w tekście Dobrze wychowane dziecko potrafi powiedzieć nie. 8. Jak się z tym czujesz? Często ciężko jest nam określić jak nasze dziecko czuje się w danej sytuacji. Dlaczego więc go nie zapytać? 9. Rozumiem dlaczego się tak czujesz. Masz do tego prawo. Dziecko ma prawo do tego, aby czuć się tak, jak się czuje. Emocje nie podlegają ocenie. Wyrażenie naszego zrozumienia, pomaga nawiązać porozumienie z dzieckiem. Szczególnie dobrze się sprawdza to w chwilach, w których dziecko jest zdenerwowane. 10. Ale się napracowałeś Docenianie wysiłku, zamiast efektów. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał: Dlaczego niektóre dzieci się starają, a inne się poddają? 11. To co mówisz, ma znaczenie Innymi słowy: liczymy się z twoim zdaniem. 12. Jesteś kochany Są na świecie ludzie, którzy cię kochają. 13. Wszyscy popełniamy błędy Błędy nie spotykają tylko dzieci. Dorosłych również. Nie są one też niczym złym. To właśnie dzięki nim się uczymy jak robić coś lepiej. To dzięki nim się rozwijamy. 14. Tak, słucham cię Bycie otwartym na to co ma dziecko do powiedzenia. Nawet jeśli emocje się gotują. Czasem wysłuchanie dziecka jest dokładnie tym, czego potrzebujemy. 15. Ufam ci Zaufanie rodzica jest bezcennym darem dla dziecka. 16. Spędzanie z tobą czasu jest przyjemne Jeśli dziecko będzie świadome, że samo spędzanie czasu z nim, może być dla drugiego człowieka przyjemne, pozytywnie wpłynie to na jego pewność siebie. 17. Wierzę w ciebie Wierzę, że dasz sobie radę. 18. Nie mogę się doczekać, aż mi o tym opowiesz Idealnie nadaje się do zastąpienia „jak było w przedszkolu/szkole”. 19. Codziennie się czegoś od ciebie uczę Nie zgadzacie się? Polecam więc cztery zalety, które niesie ze sobą posiadanie dzieci. 20. Czy wiesz jakie są konsekwencje/następstwa takiego wyboru? Analizowanie dostępnych danych i ocenianie ryzyka na ich podstawie, są jedną z najbardziej wartościowych umiejętności w dzisiejszym świecie. 21. Czy masz jakiś pomysł, aby to ulepszyć? Czasami kreatywność naszego dziecka może nas zdrowo zaskoczyć. I nie ma znaczenia czy mówimy o budowli z klocków czy o stroju na bal przebierańców. 22. Sprawiasz, że się uśmiecham Każde dziecko czasami to sprawia. Warto czasami powiedzieć to na głos. 23. Uwielbiam sposób, w jaki opowiadasz swoje historię Jak sprawić, aby dziecko dużo nam opowiadało? Właśnie tak. 24. Wiem, że zrobiłeś wszystko co w twojej mocy Kiedy widzimy, że nasze dziecko naprawdę zrobiło już wszystko i nie ma już siły starać się bardziej, doceńmy ten wysiłek. 25. Chciałbyś o tym porozmawiać? Czasami dzieci potrzebują czasu, aby sobie coś przemyśleć, aby się nad czymś zastanowić. Nie zawsze też ma akurat w tym momencie o czymś rozmawiać, nawet jeśli nam wydaje się to palącym problemem. Cierpliwość jest cnotą. 26. Uwielbiam być twoim rodzicem Uwielbiamy to, prawda? Przynajmniej w większości dostępnego czasu :) 27. Cieszę się, że jesteś Tak po prostu. 28. Zawsze możesz do mnie przyjść się przytulić Zawsze. 29. Kocham cię Żadna lista nie byłaby pełna bez tych słów prawda? Na koniec polecam również pięć słów, które wszystkie dzieci chcą usłyszeć. A wy? Macie jakieś swoje słowa, które często mówicie swoim dzieciom? Prawa do zdjęcia należą do ashton.
Plan działania zapewniający dzieciom spokój. Ale również, Koniecznie weź pod uwagę rzeczy, których NIE powinieneś mówić swoim dzieciom, jeśli straciłeś pracę. Wskaźnik
Dzieci rozumieją znacznie więcej, niż wydaje się dorosłym. To nieprawda, że półroczne dziecko nie wie, że rodzice czy inni – bliżsi i dalsi – o nim mówią. Dlatego należy ważyć słowa od samego początku. Jest kilka rzeczy, których nie wolno mówić NIGDY pod ŻADNYM pozorem, a które niestety często wymykają się rodzicom. O ile powiedziane raz raczej nie wyrządzą krzywdy, lepiej ich unikać, aby nie powtarzać tych błędów. Nie mów więc: 1. Negatywnych ocen w stosunku do samego dziecka typu: „Jesteś głupi, gruby, brzydki, okropny, niegrzeczny, diabeł Cię opętał.” Chciałbyś, by ktoś mówił tak do Ciebie? Takie słowa łatwo „przylegają” do dziecka i zapadają mu w pamięć. Przez nie Twoja pociecha w przyszłości będzie miała tendencję do niskiej samooceny, zaniżonego poczucia własnej wartości. Mało tego – poczuje się gorsza, a skoro tak, dostosuje się do Twojej opinii i rzeczywiście będzie je potwierdzać swoim zachowaniem. Wywołasz więc ZUPEŁNIE PRZECIWNY efekt do – jak zakładam – zamierzonego. Zamiast tego, skomentuj ZACHOWANIE dziecka, np. „Kiedy wchodzisz na tę drabinę, boję się o Ciebie” „Może dziś zjemy na deser jabłka z cynamonem zamiast batoników?” „Ta pani nie chce, żebyś wchodził na parapet. To ją denerwuje.” Itp., itd. 2. Jesteś jak Twój ojciec/matka Co chcesz przez to powiedzieć? Czy naprawdę zależy Ci, by dać dziecku do zrozumienia, że jesteś w związku z kimś, kogo uważasz za idiotę, chama, prostaka, nieroba, niechluja itp.? W ten sposób poniżasz siebie i całą swoją rodzinę, a dla dziecka nie wnosisz niczego. Jeśli już musisz, powiedz: „Takie zachowanie denerwuje mnie u Twojej mamy (wymień konkretne zachowanie, np. rozrzucanie zużytych chusteczek po mieszkaniu).” 3. Bo jak nie/a jak nie… TO: zobaczysz/pokażę Ci itp. Grożenie, straszenie i szantażowanie to kolejne błędy, których warto unikać. NIE DZIAŁAJĄ na dłuższą metę. Jedyny efekt, jaki mogą wywołać, to opinia dziecka, że rodzicowi skończyły się argumenty, co w zasadzie jest albo prawdą, albo połową prawdy, gdyż może się nie skończyły, ale rodzic nie ma pojęcia jak wyrazić to, co chce przekazać. Warto zamienić tę formę na komunikaty ja. 4. Przestań, bo sobie pójdę/przestanę Cię kochać Krzywda, jaką można zrobić dziecku tego typu zdaniami jest ogromna. Maleństwa niemal od początku odczuwają tzw. lęk przed stratą, który należy zmniejszać z biegiem czasu, zamiast go pogłębiać. Wyobraź zobie, że za każdym razem, gdy Twój partner wychodzi z domu, odczuwasz lęk, że już nie wróci… Prawda, że straszne? Komuś takiemu niezwykle trudno budować dobre relacje, gdyż jest chorobliwie zazdrosny, wiecznie napięty, wiąże się z byle kim, byleby BYŁ. Naprawdę nie ma nic złego w wyrażaniu negatywnych emocji przy dziecku, ale należy to robić odpowiednio delikatnie. Jeśli czujesz, że za chwilę wyjdziesz z siebie, powiedz dziecku: „Jestem bardzo zdenerwowany. Potrzebuję chwili samotności/spokoju/relaksu” Jeśli nie masz komu powierzyć dziecka, a jest ono zbyt małe, by móc zamknąć się w skrajnej sytuacji w drugim pokoju czy łazience choćby na 3 minuty, zamknij oczy na moment i pomyśl, co Ci da agresja słowna na dziecku. Tylko pogorszysz sprawę, będziesz mieć wyrzuty do samego siebie. 5. Jak ojciec/matka przyjdzie, to Ci da/popamiętasz/zobaczysz! Proszę Cię… Naprawdę nie stać Cię na to, by we własnym zakresie zyskać szacunek dziecka zamiast budzić w nim lęk przed drugim rodzicem? Nie stawiaj partnera w roli kata czy sędziego, bo stracicie na tym oboje: ty całkowicie utracisz respekt dziecka, a partner? On pomyśli, że nie potrafisz sobie poradzić z dzieckiem, a dziecko pomyśli o nim jako „tym złym”. Wychowanie to nie zabawa w dobrego i złego policjanta. 6. Doprowadzasz mnie do szału/Przez ciebie boli mnie głowa, jestem chora, skończę w psychiatryku/Wpędzisz mnie do grobu Zastanów się, czy aby na pewno dziecko jest powodem powyższych. A może tylko pewne jego zachowanie? No właśnie… Może nawet nie zrobiło nic złego, a to Ty masz zły humor, zdenerwował Cię szef, masz ZNP lub po prostu gorszy dzień? Poczucie winy, zwłaszcza nieuzasadnione, jest bardzo destrukcyjnym dla psychiki uczuciem. Przestań więc wzbudzać je w dziecku, by wymusić posłuszeństwo. Wyobraź sobie, że coś stanie się Tobie lub Twoją rodzinę spotka kryzys. Jak myślisz, kto będzie się za to obwiniał?… 7. Nie słuchaj mamy/taty/babci itp. Konflikty rodzinne rozwiązuj we własnym zakresie. Nie mieszaj w to dziecka. Ma prawo mieć własne zdanie na temat członków rodziny i darzyć szacunkiem tego, kto na niego w jego mniemaniu zasłużył. Co zrobisz, gdy zaistnieje potrzeba zostawienia dziecka na kilka dni, czy choćby godzin z ojcem, dziadkiem, ciocią? Jak myślisz, jaka będzie reakcja dziecka na ten fakt? 8. Inne dzieci są grzeczniejsze / Znajdę sobie kogoś lepszego Niestety, dziecko niemal z pewnością weźmie to na poważnie. Nikt nie lubi być porównywany, wzbudza to agresję i zaniża poczucie własnej wartości. Dodatkowo, u najmłodszych dzieci może wzbudzić wspomniany już lęk przed stratą. Dziecko zacznie żyć w poczuciu, że musi zasłużyć na miłość, być idealne, by nie zostało odrzucone. A gdy w pewnym momencie odkryje, że nikt nie jest perfekcyjny… No właśnie, co jakie mogą być konsekwencje? 9. Dlaczego nie jesteś taka jak: brat/siostra/Adaś Kolejny bezsensowny zarzut, który niesie wyłącznie negatywne skutki: niepotrzebną agresję, skłonność do rywalizacji, dążenie do perfekcjonizmu, spadek samooceny. Świetny przyczynek do tendencji przestępczych i zaburzeń psychicznych w przyszłości. 10. Jesteś na to za wolny/słaby/mało inteligentny / Nie dasz rady tego zrobić, nie potrafisz Życzysz dziecku, by mu się nic nie udawało? Śmiało, wypowiadaj takie zdania zanim Twoja pociecha w ogóle spróbuje czegoś nowego. To Twoja wiara w dziecko jest początkiem Jego wiary w siebie. To Ty odpowiadasz za to, jakie mniemanie będzie mieć o sobie Twój syn czy Twoja córka w przyszłości. Zamierzasz do końca życia zdawać za dziecko egzaminy, załatwiać sprawy w urzędzie, szukać życiowych pasji czy partnera? Jeśli nie, daj mu szansę! Niech próbuje do upadłego, póki mu się nie znudzi i dłużej. Zniechęconemu dziecku powiedz: „Trudno, następnym razem się uda!” „Kochanie, nikt tego nie potrafi od razu. Kiedy byłeś malutki, umiałeś tylko płakać, a zobacz ile dziś potrafisz. Wszystko wymaga ćwiczeń.” 10. Kiedy byłem w Twoim wieku, miałem dużo gorzej Opowiadając o tym, jak było Ci w dzieciństwie źle nie sprawisz, że Twoje dziecko nabierze do Ciebie szacunku czy zacznie być grzeczniejsze. Pokażesz raczej swoją frustrację i brak zrozumienia. Dlatego zostaw to swojemu terapeucie, przyjaciółce, wyżal się na blogu. WNIOSEK: Zanim powiesz dziecku coś, czego będziesz żałować, zastanów się 3 razy. Większość tych słów wypływa z TWOICH problemów, nie dziecka. To najprawdopodobniej Ty nie potrafisz radzić sobie z emocjami, zwłaszcza negatywnymi, w konstruktywny sposób. Chcesz wiedzieć więcej? Nauczyć się pracować ze sobą, swoimi emocjami, z dzieckiem? Zapraszam do kontaktu. Vfqm8. 132 236 153 29 260 77 123 182 270

50 rzeczy których nigdy nie powinniście mówić dzieciom