Kluczem do przeciwdziałania próbom samobójczym wśród młodzieży jest trójkąt: rodzina – kadra szkoły – rówieśnicy. Jeśli młody człowiek będzie miał zaufanie do opiekunów, przyjdzie do nich z prośbą o pomoc w momencie kryzysu. Jeśli nie zostanie zlekceważony – nauczy się korzystać efektywnie z tego źródła wsparcia.
Listen to List do Samobójcy on Spotify. Airterowsky · Song · 2020. Home; Search; Your Library. Create your first playlist It's easy, we'll help you. Create playlist.
Charakterystyka agresywnych treści w listach pożegnalnych Wstępna klasyfikacja listów prowokacyjnych wskazuje na występowanie w nich podobnej płaszczyzny tematycznej do tej, która pojawiała się w listach testamentalnych. Stanowi ją przesłanie do innych ludzi, czyli wątek, który dotąd analizowano w listach o charakterze testamentalnym. Jednak warto zaakcentować różnicę w jakości tej wypowiedzi, ponieważ w listach prowokacyjnych przesłanie wyraża agresję, a nie troskę o inne osoby. Przesłanie zaakcentowane w listach prowokacyjnych staje się niejako ostatnim komunikatem skierowanym do osób żyjących, ale w przeciwieństwie do listów testamentalnych można w nich znaleźć określenia wulgarne i agresywne. W przesłaniu prowokacyjnym dominują komunikaty obwiniające inne osoby za własną śmierć, natomiast rozstrzygnięcie kwestii „winy za śmierć” w listach testamentalnych najczęściej wskazywało autora listu jako osobę odpowiedzialną za decyzję o samobójstwie. W przypadku listów prowokacyjnych wina za śmierć zostaje scedowana na inne osoby, do których zmarły żywił urazę. Swój żal mógł wykrzyczeć w tej ostatniej wypowiedzi. Podobnie przesłanie kierowane do bliskich, jakie analizowano w listach testamentalnych, w listach prowokacyjnych pod względem jakości wypowiedzi jest inne. Nie wynika z troski o najbliższych, ale przeciwnie, jest formą oskarżenia innych ludzi. Komunikat zawiera negatywne życzenia, które – zgodnie z prowokacyjną intencją autora listu – mają stanowić karę. Z tego względu należy zgodzić się z propozycją O’Connora i Sheehy’ego, aby połączyć w jednej kategorii list prowokacyjny i agresywny. Faktyczne wyodrębnienie agresywnych komunikatów stanowi w praktyce główny czynnik klasyfikacji listów jako prowokacyjnych. Przypadek 1 Autorem listu był mężczyzna w wieku 61 lat, często nadużywający alkoholu. Zmarły nie leczył się psychiatrycznie, ale w ostatnim czasie przed śmiercią gromadził czasopisma o depresji; nigdy wcześniej nie ujawniał bliskim własnych myśli samobójczych. Zmarły był architektem i mieszkał samotnie, utrzymywał się z wykonywania doraźnych zleceń. Kontakt z rodziną miał bardzo dobry, wzajemne relacje miały charakter bezpośrednich spotkań i częstych rozmów telefonicznych. List został spisany w formie kilku kartek, które osoba sporządziła tuż przed śmiercią. Można przypuszczać, że styl pisania listu świadczy o stanie bardzo silnego wzburzenia emocjonalnego towarzyszącego autorowi tuż przed dokonaniem zamachu na własne życie. Taki wniosek potwierdzają wyjaśnienia osób, które obserwowały zmarłego kilka godzin przed śmiercią. Był pod wpływem alkoholu, a w jego mieszkaniu doszło do libacji. Kiedy mężczyzna zorientował się, że został rzekomo okradziony przez jednego z uczestników libacji, wpadł we wściekłość. Sąsiedzi widzieli, jak wybiegł z domu, trzymając w ręku nóż i krzycząc, że został okradziony przez znajomego; biegł z nożem wzdłuż ulicy, poszukując sprawcy tej kradzieży. Próba odzyskania pieniędzy nie powiodła się; mężczyzna wrócił do domu i od tego momentu nikt się z nim już nie kontaktował. W stanie silnego wzburzenia prawdopodobnie napisał list pożegnalny, a następnie powiesił się w swoim mieszkaniu. Treść listu zawiera wiele zwrotów o charakterze agresywnym i wulgarnych określeń, dlatego list ma charakter prowokacyjny. Również sama forma zapisu może świadczyć o silnym pobudzeniu emocjonalnym. Treść zapisu ujawnia okoliczności kradzieży, której ofiarą rzekomo był zmarły mężczyzna. Wskazuje również na podejrzewaną o ten czyn osobę. W ostatnim wersie pojawiło się życzenie „pozdrówcie go”, czyli podejrzewanego sprawcę kradzieży, ale w kontekście całego listu jest to pozdrowienie prowokacyjne. Z kontekstu drugiego i trzeciego fragmentu listu wynika, że zmarły mężczyzna w sposób wulgarny określał osobę podejrzewaną o dokonanie kradzieży. Również to zdarzenie i towarzyszący mu stan emocjonalny znajdują odwzorowanie w samym liście, dlatego pojawiają się słowa: „[...] nie godzien jestem żyć, skoro mężczyzna pozwolił się okraść”. Zobacz też: Listy pożegnalne o charakterze testamentalnym Przypadek 2 Analizowany list pożegnalny został napisany przed śmiercią przez 15-letnią uczennicę gimnazjum. Jak wynika z wypowiedzi rodziców, dziewczyna sprawiała wiele problemów wychowawczych, a jej zachowanie w szkole było przyczyną licznych konfliktów z nauczycielami. W relacjach z rodzicami również często dochodziło do kłótni. Zdaniem ojca, córka bardzo nerwowo reagowała na stosowane przezeń kary i ograniczenia. Były one stosowane jako konsekwencja negatywnego zachowania córki, przeciwko którym się buntowała. Karana, wykrzykiwała do rodziców, że odbierze sobie życie, lecz oni te komunikaty traktowali jako przejaw złości. Między innymi dlatego rodzice dziewczyny starali się, aby pozostawała pod opieką psychologa. Rodzice zmarłej dostrzegali bowiem, że wizyty w poradni psychologicznej skutkowały obniżeniem poziomu agresywności córki w relacjach z innymi ludźmi. Dziewczyna popełniła samobójstwo kombinowane, łącząc przedawkowanie leków z powieszeniem się na ramie łóżka stojącego w jej pokoju. Dziewczyna pozostawiła dwa listy pożegnalne, które mają charakter prowokacyjny, ale adresat tych wypowiedzi nie został skonkretyzowany. W treści listów nie pojawiły się wypowiedzi, które świadczyłyby o rzutowaniu winy za śmierć na inne osoby; nie ma również oskarżeń kierowanych wobec konkretnych osób. Jest to jednak list wyjątkowy pod tym względem, że adresatem wypowiedzi prowokacyjnej i agresywnej są ludzie interpretowani jako zbiorowość oraz instytucje publiczne (ryc. 98). W opinii młodej dziewczyny „[...] wszyscy ludzie kłamią”; podobnie sąd jako organ staje się w oczach zmarłej instytucją niesprawiedliwą. Wątek niesprawiedliwego sądu powraca również w drugim liście, podobnie jak negatywne określenie policji. Uprzednio dziewczyna była uczestnikiem postępowania policyjnego i posiedzenia przed sądem, dlatego w liście wrogo odnosi się akurat do tych instytucji. Przypadek 3 List o charakterze agresywnym może wyrażać negatywne nastawienie do innych ludzi, których samobójca postrzega jako osoby odpowiedzialne za jego decyzję o samounicestwieniu. Przykładem takiej wypowiedzi jest napisany przed śmiercią przez 62-letniego mężczyznę list, który zawierał oskarżenia pod adresem sąsiadów. Pod względem chronologicznym opisany bieg wydarzeń został rozciągnięty na kilka lat; zachowanie sąsiadów, zinterpretowane jako szczególnie wrogie, miało szerszy kontekst w okolicznościach postępowania sądowego. Zdaniem zmarłego mężczyzny oskarżenia pod jego adresem były spreparowane, a wyrok niesprawiedliwy, co pozwoliło sąsiadom w dalszym ciągu go „poniżać i wyśmiewać”. Zdaniem żony zmarłego, faktycznie nie mógł on zapomnieć o procesie sądowym, który wyzwalał w nim dużą złość. Ale równocześnie zmarły nadużywał alkoholu i zdaniem żony, jego wyobrażenia o sąsiadach i okolicznościach wspólnego egzystencji były przesadzone. Przypadek 4 Analizując listy o charakterze agresywnym i prowokacyjnym, staraliśmy się wyodrębnić szczególnie te teksty, które najbardziej wpisują się w ten nurt wypowiedzi. Jednym z takich dokumentów jest list pozostawiony przez mężczyznę w wieku 58 lat, który popełnił samobójstwo przez powieszenie. W treści listu wielokrotnie pobrzmiewa problematyka trudności w życiu małżeńskim. Jak wynika z wypowiedzi żony, zmarły dopuszczał się przemocy wobec niej, w związku z czym prokuratura prowadziła postępowanie przeciwko mężowi. Chcąc zmusić żonę do powrotu do domu, mężczyzna często groził próbami samobójczymi. List pożegnalny został napisany na 26 stronach. Zawiera tekst jednolity oraz 8 pojedynczych kartek z krótkimi wypowiedziami. Układa się tematycznie w dwie części: jedną część stanowią odrębne zapiski adresowane do żony, utrzymane w tonie oskarżycielskim i obwiniające ją o decyzję o samobójstwie; druga część to długa wypowiedź, obejmująca dziesięć stron rękopisu, adresowana do różnych osób i podejmująca kilka tematów. Prowokacyjny ton tekstu zaadresowanego do żony zawiera dwie warstwy tematyczne. Pierwsza to oskarżenie jej o przyczynienie się do śmierci samobójczej, a tym samym przerzucenie na nią winy za to dramatyczne wydarzenie. Druga warstwa tematyczna jest prowokacyjnym rozstrzygnięciem kwestii okoliczności śmierci: „Twoje Kłamstwo mnie zabiło”, „[...] z Tym musiałaś się Liczyć”. Niejako w tle wypowiedzi (ostatnie trzy wersy, napisane mniejszymi literami, usytuowane poniżej pierwszego planu), są negatywnym przesłaniem, które nie zostało skonkretyzowane. Można jedynie zakładać, że w ocenie autora listu używane sformułowanie: „[...] będziecie mieli jeszcze jedną nauczkę”, jest komunikatem czytelnym dla osób, do których to ostrzeżenie jest adresowane, czyli do żony i dzieci. Na marginesie tekstu pojawiają się również zapowiedzi gróźb związanych ze sprzedażą domu. Jeden z zabezpieczonych zapisków brzmi jak wyrok oskarżający żonę, że swoją decyzją o rozwodzie skazała męża na śmierć. Kolejna część listu również jest utrzymana w prowokacyjnym tonie, a już pierwsze dwa wersy wskazują na ten charakter wypowiedzi. Słowa zaadresowane do żony zostały zestawione jako przeciwieństwo: „Kochana [imię żony – pierwszy wers] – Mnie wykończyłaś psychicznie i fizycznie [drugi wers]” (ryc. 103). W dalszej wypowiedzi pojawiło się oskarżenie, że żona zmarłego złożyła pozew rozwodowy, w którym kłamie: „[...] pozew rozwodowy to powinien być napisany wg mnie bez kłamstw”. W bardzo obszerny sposób autor próbuje zaprezentować obraz małżeństwa (dwie strony rękopisu), wspominając zdarzenia z kilkunastu lat wspólnego pożycia. Podsumowaniem tego wywodu jest ponowne oskarżenie o przyczynienie się do śmierci samobójczej. Próbując wyjaśnić zarzucane żonie kłamstwa, które dostrzegał w pozwie rozwodowym, w dalszej treść listu pożegnalnego oskarża nadal nie tylko żonę, ale także policjanta, który – jak uważa – „[...] napuścił [żonę – na to wszystko”. Dodatkowo kieruje oskarżenia pod adresem instytucji czy Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, oceniając jej działania jako niesprawiedliwe, krzywdzące wobec siebie. Podsumowuje swoją opinię, pisząc: „Przeciwko mnie jest cała [nazwa miasta] mafia”, do której zalicza policjanta z danej dzielnicy oraz skład Komisji. Kolejna część listu to także rozbudowana wypowiedź, adresowana do dalszej rodziny; nadal utrzymuje agresywny i oskarżycielski charakter. Wyjaśniając okoliczności śmierci samobójczej, mężczyzna jednoznacznie próbuje przedstawić żonę jako osobę winną tego zdarzenia, której „kłamstwa” doprowadziły do tego, „[...] że nie wytrzymałem”. Ostatni fragment listu pożegnalnego został zatytułowany „ostatnie życzenie”, co mogłoby wskazywać na odmienny charakter tekstu, przekształcającego się w list o charakterze testamentalnym. Jednak analiza treści nie potwierdza tego przypuszczenia, ponieważ wyrażenie ostatniej woli pozostało utrzymane w charakterze prowokacyjnym i oskarżycielskim. Śmierć – jak wynika z listu – ma być swoistą karą dla najbliższych: „[...] abyście wszyscy wiedzieli do czego doprowadziliście”, „[...] sznur należy poświęcić i schować”. Takie agresywne komunikaty pojawiają się w różnych miejscach listu, również na marginesach, np. „[imię] będziecie pamiętać na [...] rocznicę ślubu zabiliście ojca”. Podsumowaniem ostatniej woli jest bezpośredni oskarżycielski fragment skierowany ponownie do żony: „[...] odchodzę na jej życzenie”. Zobacz też: Samobójstwa w Polsce – policyjne statystyki Fragment pochodzi z książki „Śmierć samobójcza” autorstwa L. Bednarskiego i A. Urbanka (Impuls, Kraków 2012). Publikacja za zgodą wydawcy. Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
do całego środowiska szkolnego: uczniów, wychowanków, nauczycieli, rodziców i innych pracowników szkoły lub pla-cówki. Zgodnie z prawem oświatowym, działania te stanowią ważną część pomocy psychologiczno-pedagogicznejpro, - gramu wychowawczo-profilaktycznego oraz działalności dydaktyczno-wychowawczej szkoły. Pomoc psychologiczno- Jak tylko Sylwia zaszła w ciążę zacząłem przeglądać blogi parentingowe, głównie ojców. Mój znajomy twierdzi, że blogowanie powinno być zakazane, a mnie za chciał zastrzelić.:) Blogowanie według niego zabija dziennikarstwo. I coś w tym jest. Chociaż wielu dziennikarzy popełniło samobójstwo zanim pojawiły się blogi. Mimo wszystko jednak na blogach da się znaleźć ciekawe treści. Faktem jest jednak, że bardzo rzadko. Prawdziwą perełką wśród wszystkich wpisów jakie przeczytałem był “a Father’s Bucket List”, który przygotował Dr. Kelly Flanagan. Czym jest Bucket List? Jeśli oglądałaś/eś “Choć goni nas czas” ( “The Bucket List”) to wiesz, że była to lista rzeczy, które główni bohaterzy chcieli zrobić przed śmiercią. Jeśli nie znasz tego filmu to szczerze polecam. Jestem osobą, która woli stawiać sobie cele niż marzyć. Od kilku lat mam podobną listę i powoli ją realizuję. Za namową Dr. Flanagana przygotowałem drugą. Jest to lista rzeczy które chciałbym pokazać córce lub wspólnie z nią przeżyć. Nie ukrywam, że moim marzeniem jest nauczyć ją “ćpać życie”. Chciałbym, żeby znalazła swoje miejsce w świecie i umiała doceniać małe rzeczy. Chciałbym pokazać jej jak największą liczbę pasji, aby mogła znaleźć swoją. Życie bez pasji jest smutne i niebezpieczne. Chciałbym pokazać Zuzi rzeczy, które zaparły mi dech w piersiach lub w jakikolwiek inny sposób zmieniły moje życie. Wracając jednak do artykułu, który mnie zainspirował. Zarówno z jego treści, jak również z treści filmu, do którego się odnosi płynie jedno ważne przesłanie: Czas ucieka i trzeba go wykorzystywać na 100%. Zainstalowałem aplikację, o której wspomniano w artykule. Ustawiłem szacowaną datę pójścia Zuzi na studia, czyli teoretycznie opuszczenia rodzinnego gniazda. Piszę teoretycznie, ponieważ my jako słoiki uciekliśmy z domu w wieku 18-19 lat. Pamiętam jednak jak bardzo przechlapane mieli znajomi ze studiów, którzy słoikami nie byli. Biedni musieli po imprezie wracać do mamy i tłumaczyć się z woni alkoholowej oraz późnej godziny. Bycie słoikiem jak widać ma także swoje plusy. Załóżmy jednak, że Zuzia usamodzielni się w październiku 2034 roku. Mam zatem 18 lat, 9 miesięcy, 26 dni, 8 godzin, 52 minuty od teraz. Wydaje się dużo, ale ten czas topnieje bardzo szybko. Zanim aplikacja pokaże same zera chciałbym: Przeżyć z nią wschód i zachód słońca nad wielką wodą. Przeczytać jej wszystkie baśnie braci Grimm (i nie tylko). Fragmenty tych baśni to moje najwcześniejsze przebłyski z dzieciństwa. Jestem bardzo wdzięczny tacie za to, że mi dużo czytał. Zarazić ją miłością do matematyki. Nie wiem jeszcze jak to zrobić, ale będę się starał. Matematyka to królowa nauk i pomaga w każdej dziedzinie życia. Niestety w szkołach ciężko o nauczycieli z pasją. Większość dzieci nie lubi tego przedmiotu i jest to wina systemu edukacji. Zabrać ją do muzeów: Archeologicznego w Atenach, Historii Sztuki we Wiedniu, Luwru w Paryżu oraz Muzeum Sztuki w Nowym Yorku, ale nie “od tak, na odwal się”. Z ciekawym przewodnikiem, który będzie potrafił wytłumaczyć dlaczego ludzie kochają sztukę i dlaczego te eksponaty są tak cenne. Pokazać jej największe religie świata, wraz z ich wadami i zaletami. Ja swojej do tej pory nie znalazłem. Może jej pójdzie łatwiej. Odwiedzić NASA Kennedy Space Center lub chociaż Obserwatorium Astronomiczne w Rzepienniku Biskupim, żeby zobaczyła jak drobnym okruszkiem w wszechświecie jesteśmy. Obejrzeć z nią “Dziadka do orzechów” w Teatrze Bolszoj, a przynajmniej w Sali Kongresowej. Wysłuchać wspólnie koncert Narodowej Orkiestry Polskiego Radia w Katowicach. Uczestniczyć w koncercie którejś z legend jazzowych (niestety jest ich coraz mniej), a także w jam session. Znaleźć wspólną ulubioną piosenkę i zagrać ją razem na jakiś instrumentach. Wziąć udział w zawodach sportowych (rowerowych, biegowych lub pływackich), żeby zrozumiała, że najgorszą walkę toczymy z samym sobą. I da się ją wygrać! Spróbować jak najwięcej różnych potraw/kuchni świata. Zapewne odwiedzić Jiro w Tokyo nie zdążymy, ale może przynajmniej Nomę, Delicatessen lub El Bulli. I najważniejsze: pójść razem na studia. Do tej pory ciągle było mi nie po drodze. Pracuję w tygodniu i w weekendy. Przez następne 18 lat nie zanosi się na zmiany, ale jeśli do tego czasu nie obronię pracy magisterskiej to zrobię to najpóźniej razem z zakładam, że kierunki będą różne. Nie będę jej robił wstydu dosiadając się na sali wykładowej. Wystarczy, że przez tego bloga będzie się ojca wstydzić 🙂 A na koniec utwór, który sam z siebie zaczął mi wybrzmiewać w głowie gdy rozpocząłem tworzyć ten wpis: b1oX. 253 493 442 197 121 290 351 467 383